Cło 3 euro na przesyłki spoza UE - co się zmienia
Unia Europejska likwiduje zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro sprowadzanych spoza jej granic. Do tej pory paczki poniżej tego progu wjeżdżały bez należności celnych, co napędzało tani import z platform takich jak AliExpress, Temu czy Shein. Ten mechanizm właśnie się kończy.
W miejsce zwolnienia pojawia się ryczałtowa opłata celna w wysokości 3 euro, czyli około 13 zł. Kluczowe jest to, że opłata odnosi się do każdej pozycji towarowej, a dokładniej do każdego kodu celnego w przesyłce, a nie do całej paczki ani do jednej sztuki. To zupełnie inna logika liczenia niż dotychczasowa granica wartości.
Dla sprzedawców, którzy budują ofertę na towarze importowanym spoza UE, to bezpośredni wzrost kosztu jednostkowego. Marża, która wcześniej wyglądała bezpiecznie, po doliczeniu ryczałtu może się realnie skurczyć, zwłaszcza przy tanich produktach o niskiej wartości.
Od kiedy obowiązują nowe przepisy celne
Nowe zasady startują 1 lipca 2026 roku. Ryczałt 3 euro za pozycję nie jest jednak rozwiązaniem docelowym, lecz fazą przejściową zaplanowaną na okres od 1 lipca 2026 do 1 lipca 2028 roku.
Po tej dacie próg 150 euro ma zniknąć całkowicie. Ruszy wtedy unijny system danych celnych, a cło będzie naliczane według standardowych stawek już od pierwszego euro wartości towaru. Innymi słowy, obecny ryczałt to łagodniejszy etap przed pełnym oclonym importem.
Dodatkowo od 1 listopada 2026 roku zapowiadana jest osobna unijna opłata manipulacyjna za obsługę takich przesyłek, pobierana przez krajowe organy celne. Warto założyć, że koszt odprawy będzie rósł, a nie malał.
Kogo dotyczy koniec zwolnienia celnego 150 euro
Zmiana obejmuje wszystkie przesyłki spoza Unii Europejskiej, więc dotyczy importu z Chin, ale też ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Turcji. Najbardziej odczują ją sklepy oparte na dropshippingu z Azji oraz sprzedawcy sprowadzający towar w małych, tanich paczkach.
Obowiązek zapłaty cła spoczywa na sprzedawcy, platformie handlowej lub ich przedstawicielu celnym. Konsument nie płaci go bezpośrednio na granicy, ale w praktyce koszt zwykle ląduje w cenie produktu albo w opłacie za dostawę. Dla sprzedawcy oznacza to konieczność ponownego przeliczenia rentowności każdego importowanego SKU.
Osobno warto pamiętać o zwrotach. Pobrane cło i VAT nie będą zwracane po zwrocie towaru, więc przy wysokim odsetku zwrotów koszt odprawy zostaje po stronie sklepu nawet wtedy, gdy sprzedaż się nie domknie. To argument, by pilnować jakości opisów i dopasowania oferty, o czym więcej znajdziesz w raportach sprzedaży.
Jak liczyć cło za pozycję w przesyłce
Nowa opłata jest naliczana od liczby różnych pozycji, a nie od liczby sztuk. Jeśli w jednej przesyłce spoza UE masz dwie identyczne koszulki, to jedna pozycja, czyli 3 euro cła. Jeśli w tej samej paczce znajdzie się koszulka i etui na telefon, są to dwie pozycje, więc łącznie 6 euro.
Ta zasada premiuje konsolidację jednorodnych zamówień i uderza w przesyłki mieszane z wieloma różnymi kategoriami towaru. Planując zaopatrzenie, warto grupować produkty tak, by ograniczyć liczbę odrębnych kodów celnych w pojedynczej odprawie.
Żeby nad tym zapanować, potrzebujesz twardych danych o koszcie zakupu i marży na każdym produkcie. Pomaga w tym uporządkowany magazyn z kosztami towaru, który pokazuje realną rentowność, zamiast szacunków opartych na starej, bezcłowej cenie zakupu.
Co zrobić w sklepie internetowym
Zacznij od przeliczenia marż. Wypisz produkty sprowadzane spoza UE i dolicz do kosztu zakupu ryczałt 3 euro na pozycję plus VAT importowy. Część asortymentu o najniższej wartości może po prostu przestać się opłacać i wymaga podniesienia ceny albo wycofania z oferty.
Następnie uporządkuj dokumentację. Nowe cło i VAT importowy trzeba prawidłowo ująć w kosztach, dlatego spójne fakturowanie i jasne reguły rozliczeń oszczędzają nerwów przy zamknięciu miesiąca. Jeśli obsługujesz dużo zamówień, ustaw reguły fakturowania, które automatycznie przypiszą dokument do właściwej ścieżki.
Na koniec zaplanuj komunikację z klientem. Jeśli część kosztu przeniesiesz do ceny lub dostawy, zrób to przejrzyście, żeby uniknąć niespodzianek na etapie koszyka. Skalę automatyzacji dopasujesz do wielkości sklepu w planach subskrypcyjnych, a sam import towaru rozliczysz spokojniej, gdy dane o zamówieniach, magazynie i fakturach są w jednym miejscu.